Hej! witam was po tak długim czasie mojej ie obecnośći. bardzo was za to przepraszam ale nie miałam za dużo wolnego czasu.
więc tak jak w wyżej, serdecznie zapraszam was na kanał mojej koleżanki. jak byście je zasubowali, to było by bardzo miło i mi i im, ponieważ, jedna z nich użyczyła mi oto tego konta abym mogła wam pisać posty.więc jeszcze raz jak możecie, to zasubujcie te. kto zasubuje niech napisze niżej w komentarzu a następny rozdział lub os będzie dedykowany tym osobą. rozdział mam napisany tylko jeszcze muszę go dopracować.
LINK DO KANAŁU NA YT: https://www.youtube.com/channel/UCaGLuLbmOO96XMi-PAaQoFQ
Życie to jeden wielki burdel.
czwartek, 2 lipca 2015
sobota, 30 maja 2015
OGŁOSZENIE 01
hej wszystkim,
przychodze po dłuższej przerwie
z pytaniem
czy najpierw napisać
rozdział
\czy skończyć OS?
odpowiadajcie
w komentarzach.
<3
przychodze po dłuższej przerwie
z pytaniem
czy najpierw napisać
rozdział
\czy skończyć OS?
odpowiadajcie
w komentarzach.
<3
poniedziałek, 11 maja 2015
OS Diecesca 01 cz.2
ONE SHOT
rodzaj: komedia, romans
paring: Diecesca, w tle Leonetta
uwagi: w os mogą wystąpić wulgaryzmy.
części: 2 lub 3 części os
*CZĘŚĆ DALSZA*
Dziewczyna otarła swoje łzy i za pomocą Violetty podniosła się z ziemi. spojrzała w stronę, gdzie przed chwilą stali chłopacy lecz już ich tam nie było. włoszka poczuła wielką ulgę w sercu.
-do której klasy chodzisz?-zapytała się brunetki.
-do 2a a ty do której będziesz chodzić?- odpowiedziała na jej pytanie Violetta.
-wychodzi na to że będziemy razem w klasie. możesz opowiedzieć mi trochę o ludziach z naszej klasy?
-pewnie. no więc wiesz że ja jestem Violetta, na nazwisko mam Castillio, później ten chłopka co siędo mnie przytulał-i w tym momencie jak na zawołacie szatyn przytulił Violettę od tyłu.
-Leon Verdas, miło mi.-przedstawił się i podał dziewczynie dłoń. ta ujęła ją z lekkim zawahaniem. szatyn, gdy dziewczyna dotknęła jego dłoni ucałował jej wierzch.
-Francesca Comello. również mi miło- uśmiechnęła się delikatnie do Leona. (od aut. Fran naprawdę ma na nazwisko Resto, ale po śmierci ojca razem z jej matką noszą panieńskie nazwisko jej matki.)
-Ten co do ciebie podszedł to Diego Hernandez, już się przekonałaś jaki on jest. jak go lepiej poznasz to jest nawet znośny. Później Marco Tavelli to ten w lokach i co miał różową bluzę z jednorożcem. Następnie Maxymilian Ponte ale woli jak się mówi na niego Maxi, to ten taki niski w czapce. no i jeszcze jak bym mogła zapomnieć o moim bracie. Federico Pascuarelli to ten z grzywką kilometr w górę.
-Violu, jeśli Federico to twój brat to dlaczego macie inne nazwiska?- zadała pytanie Francesca
-ponieważ on nie jest moim biologicznym bratem. jest on synem mojej macochy, Anheles Pascuarelli- Castillio, został moim bratem 3 lata po tym jak moi rodzice się rozwiedli.-odpowiedziała zgodnie z prawdą.
*KOLEJNY DZIEŃ*
Kolejny dzień to dla Francesci nowe odkrycie. dzisiaj znowu będzie musiała się użerać z Diego.
Wloszka właśnie weszła do klasy razem z jej nową wychowawczynią.
-Dobrze droga młodzieży. to jest Francesca Comello. od dziś będzie chodzić z wami do klasy. Francesco, usiąź tam gdzie jest wolne miejsce.-powiedziała pani Amanda, wychowawczyni klasy. Dziewczyna rozejrzała się po sali. wolne miejsce było tylko obok Diego. Musiała z nim usiąść. Zrobiła to, ale siedziała najdalej jak tylko mogła. w pewnej chwili spojżała na jego twarz. dopiero teraz dostrzegła jaka jest ona ładna. Dostrzegła również, jego czarne niczym smoła oczy, które wlepiały aktualnie wzrok w kartkę w zeszycie. tak się na niego zapatrzyła, że nawet nie wiedziała kiedy zleciała cała lekcja. wychodząc na przerwę Diego znowu ją zaczepił.
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
przez 7 dni, Diego ciągle poniżał Fran. Ona jakoś to wytrzymywała. aż do pewnego czasu.
(Tutaj są wspomnienia)
Idąc przez korytarz, niechcący natknęłą się na Hernandeza. Ten złapał ją za nadgarstki, lecz nie tak mocno jak poprzednimi razy. już byłą gotowa na to,że ją uderzy. Nie stało się to jednak. wtedy usłyszała słowa
-co tatuś nie nauczył córusi jak się bronić przed chłopakami?
i wtedy coś w niej pękło. rozpłakała się i wyszarpała swoje nadgarstki z jego rąk
-ty skurwysynie. Ja nie mam ojca. wiesz jak to jest kiedy nie masz bliskiej ci osoby przy sobie? nie wiesz! on zginął w wypadku, gdybym ja z nim wtedy pojechała byłabym teraz z nim. wtedy nie musiałabym codziennie się na ciebie patrzeć. a wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? zakochałam się w tobie. tak dobrze słyszysz. Kocham Cię- zakończyłą swoją wypowiedź włoszka. Diego stał nieruchomo w czasie gdy dziewczyna wymknęła mu się i pobiegła do toalety. tam zaczęła płakać.
*10 MINUT PÓŹNIEJ*
włoszka nadal siedziała w łazience. nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. nawet nie spojrzała się na osobę wchodzącą do środka. Po chwili poczuła jak silne ramiona ją otulają. otworzyła i podniosła swoje ochy na osobę, która ją przytula. Tym kimś okazał siębyć Diego.
-przepraszam. przepraszam Francesco za to wszystko co ci zrobiłem. obiecuję ci że już więćej ci nic nie zrobię. też coś do ciebie czuję, spróbujmy być razem. proszę, wybacz mi już więce.- i tu dziewczyna przerwała mu kładąc swoje usta na jego
-zgadzam się
-Kocham cię Fran.
-Ja ciebie też Diego.
*C*D*N*
macie 2. część os o diecesce.
myślę że wam się podoba
piszcie mi wasze oceny w komentarzach.
PROSZĘ
rodzaj: komedia, romans
paring: Diecesca, w tle Leonetta
uwagi: w os mogą wystąpić wulgaryzmy.
części: 2 lub 3 części os
*CZĘŚĆ DALSZA*
Dziewczyna otarła swoje łzy i za pomocą Violetty podniosła się z ziemi. spojrzała w stronę, gdzie przed chwilą stali chłopacy lecz już ich tam nie było. włoszka poczuła wielką ulgę w sercu.
-do której klasy chodzisz?-zapytała się brunetki.
-do 2a a ty do której będziesz chodzić?- odpowiedziała na jej pytanie Violetta.
-wychodzi na to że będziemy razem w klasie. możesz opowiedzieć mi trochę o ludziach z naszej klasy?
-pewnie. no więc wiesz że ja jestem Violetta, na nazwisko mam Castillio, później ten chłopka co siędo mnie przytulał-i w tym momencie jak na zawołacie szatyn przytulił Violettę od tyłu.
-Leon Verdas, miło mi.-przedstawił się i podał dziewczynie dłoń. ta ujęła ją z lekkim zawahaniem. szatyn, gdy dziewczyna dotknęła jego dłoni ucałował jej wierzch.
-Francesca Comello. również mi miło- uśmiechnęła się delikatnie do Leona. (od aut. Fran naprawdę ma na nazwisko Resto, ale po śmierci ojca razem z jej matką noszą panieńskie nazwisko jej matki.)
-Ten co do ciebie podszedł to Diego Hernandez, już się przekonałaś jaki on jest. jak go lepiej poznasz to jest nawet znośny. Później Marco Tavelli to ten w lokach i co miał różową bluzę z jednorożcem. Następnie Maxymilian Ponte ale woli jak się mówi na niego Maxi, to ten taki niski w czapce. no i jeszcze jak bym mogła zapomnieć o moim bracie. Federico Pascuarelli to ten z grzywką kilometr w górę.
-Violu, jeśli Federico to twój brat to dlaczego macie inne nazwiska?- zadała pytanie Francesca
-ponieważ on nie jest moim biologicznym bratem. jest on synem mojej macochy, Anheles Pascuarelli- Castillio, został moim bratem 3 lata po tym jak moi rodzice się rozwiedli.-odpowiedziała zgodnie z prawdą.
*KOLEJNY DZIEŃ*
Kolejny dzień to dla Francesci nowe odkrycie. dzisiaj znowu będzie musiała się użerać z Diego.
Wloszka właśnie weszła do klasy razem z jej nową wychowawczynią.
-Dobrze droga młodzieży. to jest Francesca Comello. od dziś będzie chodzić z wami do klasy. Francesco, usiąź tam gdzie jest wolne miejsce.-powiedziała pani Amanda, wychowawczyni klasy. Dziewczyna rozejrzała się po sali. wolne miejsce było tylko obok Diego. Musiała z nim usiąść. Zrobiła to, ale siedziała najdalej jak tylko mogła. w pewnej chwili spojżała na jego twarz. dopiero teraz dostrzegła jaka jest ona ładna. Dostrzegła również, jego czarne niczym smoła oczy, które wlepiały aktualnie wzrok w kartkę w zeszycie. tak się na niego zapatrzyła, że nawet nie wiedziała kiedy zleciała cała lekcja. wychodząc na przerwę Diego znowu ją zaczepił.
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
przez 7 dni, Diego ciągle poniżał Fran. Ona jakoś to wytrzymywała. aż do pewnego czasu.
(Tutaj są wspomnienia)
Idąc przez korytarz, niechcący natknęłą się na Hernandeza. Ten złapał ją za nadgarstki, lecz nie tak mocno jak poprzednimi razy. już byłą gotowa na to,że ją uderzy. Nie stało się to jednak. wtedy usłyszała słowa
-co tatuś nie nauczył córusi jak się bronić przed chłopakami?
i wtedy coś w niej pękło. rozpłakała się i wyszarpała swoje nadgarstki z jego rąk
-ty skurwysynie. Ja nie mam ojca. wiesz jak to jest kiedy nie masz bliskiej ci osoby przy sobie? nie wiesz! on zginął w wypadku, gdybym ja z nim wtedy pojechała byłabym teraz z nim. wtedy nie musiałabym codziennie się na ciebie patrzeć. a wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? zakochałam się w tobie. tak dobrze słyszysz. Kocham Cię- zakończyłą swoją wypowiedź włoszka. Diego stał nieruchomo w czasie gdy dziewczyna wymknęła mu się i pobiegła do toalety. tam zaczęła płakać.
*10 MINUT PÓŹNIEJ*
włoszka nadal siedziała w łazience. nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. nawet nie spojrzała się na osobę wchodzącą do środka. Po chwili poczuła jak silne ramiona ją otulają. otworzyła i podniosła swoje ochy na osobę, która ją przytula. Tym kimś okazał siębyć Diego.
-przepraszam. przepraszam Francesco za to wszystko co ci zrobiłem. obiecuję ci że już więćej ci nic nie zrobię. też coś do ciebie czuję, spróbujmy być razem. proszę, wybacz mi już więce.- i tu dziewczyna przerwała mu kładąc swoje usta na jego
-zgadzam się
-Kocham cię Fran.
-Ja ciebie też Diego.
*C*D*N*
macie 2. część os o diecesce.
myślę że wam się podoba
piszcie mi wasze oceny w komentarzach.
PROSZĘ
niedziela, 10 maja 2015
OS Diecesca 01 cz. 1
ONE SHOT
rodzaj: komedia, romans
paring: Diecesca, w tle Leonetta
uwagi: w os mogą wystąpić wulgaryzmy.
części: 2 lub 3 części os
*Teraźniejszość
-mamusiu, tatusiu a opowiecie mi jeszcze raz historię o tym jak się poznaliście?-zapytała swojej mamy 7mio letnia Rose.
-Oczywiście że ci o tym opowiemy skarbie.- oznajmiła młoda kobieta.
Mężczyzna posadził swoją córkę sobie na kolanach i zaczęli razem opowiadać swojej córce o ich ''love story''
*7 lat wcześniej
-no ale mamo, ja nie chce chodzić do tego liceum. wiesz że tam głównym kierunkiem jest muzyka a ja wolę sport. no proszę zapisz mnie do innego- 17sto letnia włoszka błagała swoją matkę.
-ależ skarbie. twój tata kochał muzykę i jakby był z nami to napewno by się cieszył z tego powodu-powiedziała starsza kobieta. Owszem ojciec włoszki kochał muzykę. był piosenkarzem, właśnie miał swoją trasę koncertową, podczas której zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. samochód osobowy uderzył w pojazd którym jechał piosenkarz. w skutek mocnego uderzenia pojazd wleciał w drzewo i ojciec szatynki zmarł na miejscu.
-dobrze mamo, wiem jak tacie zależało bym poszła w jego ślady. zgadzam się iść do tego liceum.
Piękna dziewczyna szła przez długi korytarz szkoły w której miała się od dzisiaj uczyć. nagle usłyszała głośny gwizd. obróciła się w stronę zkąd pochodził dźwięk i ujrzała tak grupkę składającą się z 5 chłopaków oraz 1 dziewczyny. czarnowłosy chłopak podszedł do niej i złapał za oba nadgarstki po czym oparł ją o ścianę tak, że nie miała jak się wydostać.
-co tak śliczna dziewczyna jak ty robi na takim zadupiu? jesteś nowa? bo nie widzieliśmy wcześniej tu jakiej dupy jak ty xD- powiedział chłopak
-odpierdol się ode mnie. tak jestem tu nowa, więc mnie puść i się do mnie nie zbliżaj- Oznajmiła dziewczyna. lecz chłopak nadal nie uwolnił jej nadgarstków- nie słyszałeś?! PUŚĆ MNIE!- krzyknęła na niego. powoli łzy zaczęły zbierać się w jej oczach
-jesteś ostra. właśnie takie laski lubię. zobaczysz bejbe, jeszcze będziesz moja.- powiedział do niej z uśmiechem
-Hernandez, zostaw już ją. nie widzisz że dziewczyna się ciebie boi?- powiedziała dziewczyna która stała z grupką chłopaków. Szatyn puścił dziewczynę po czym odszedł od niej a ta zsunęła się po ścianie z płacze.
-Ej, nie płacz. Diego już taki jest.najlepiej nie zwracać na niego uwagi a będzie dobrze. jestem Violetta a ty?- zapytała brunetka siadając obok dziewczyny i przytulając ją oraz podając jej chusteczkę aby otarła swoje łzy.
-boję się go. jestem Franchesca ale mów mi Fran.
*C*D*N*
Macie cz.1 os o diecesce
jest to wynagrodzenie że tak długo nie dodawałam ostatnio rozdziałów
to jest mój 1. os w życiu
mam nadzieję że wam się spodoba
niedługa następna część
komentujcie PROSZĘ <3
rodzaj: komedia, romans
paring: Diecesca, w tle Leonetta
uwagi: w os mogą wystąpić wulgaryzmy.
części: 2 lub 3 części os
*Teraźniejszość
-mamusiu, tatusiu a opowiecie mi jeszcze raz historię o tym jak się poznaliście?-zapytała swojej mamy 7mio letnia Rose.
-Oczywiście że ci o tym opowiemy skarbie.- oznajmiła młoda kobieta.
Mężczyzna posadził swoją córkę sobie na kolanach i zaczęli razem opowiadać swojej córce o ich ''love story''
*7 lat wcześniej
-no ale mamo, ja nie chce chodzić do tego liceum. wiesz że tam głównym kierunkiem jest muzyka a ja wolę sport. no proszę zapisz mnie do innego- 17sto letnia włoszka błagała swoją matkę.
-ależ skarbie. twój tata kochał muzykę i jakby był z nami to napewno by się cieszył z tego powodu-powiedziała starsza kobieta. Owszem ojciec włoszki kochał muzykę. był piosenkarzem, właśnie miał swoją trasę koncertową, podczas której zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. samochód osobowy uderzył w pojazd którym jechał piosenkarz. w skutek mocnego uderzenia pojazd wleciał w drzewo i ojciec szatynki zmarł na miejscu.
-dobrze mamo, wiem jak tacie zależało bym poszła w jego ślady. zgadzam się iść do tego liceum.
Piękna dziewczyna szła przez długi korytarz szkoły w której miała się od dzisiaj uczyć. nagle usłyszała głośny gwizd. obróciła się w stronę zkąd pochodził dźwięk i ujrzała tak grupkę składającą się z 5 chłopaków oraz 1 dziewczyny. czarnowłosy chłopak podszedł do niej i złapał za oba nadgarstki po czym oparł ją o ścianę tak, że nie miała jak się wydostać.
-co tak śliczna dziewczyna jak ty robi na takim zadupiu? jesteś nowa? bo nie widzieliśmy wcześniej tu jakiej dupy jak ty xD- powiedział chłopak
-odpierdol się ode mnie. tak jestem tu nowa, więc mnie puść i się do mnie nie zbliżaj- Oznajmiła dziewczyna. lecz chłopak nadal nie uwolnił jej nadgarstków- nie słyszałeś?! PUŚĆ MNIE!- krzyknęła na niego. powoli łzy zaczęły zbierać się w jej oczach
-jesteś ostra. właśnie takie laski lubię. zobaczysz bejbe, jeszcze będziesz moja.- powiedział do niej z uśmiechem
-Hernandez, zostaw już ją. nie widzisz że dziewczyna się ciebie boi?- powiedziała dziewczyna która stała z grupką chłopaków. Szatyn puścił dziewczynę po czym odszedł od niej a ta zsunęła się po ścianie z płacze.
-Ej, nie płacz. Diego już taki jest.najlepiej nie zwracać na niego uwagi a będzie dobrze. jestem Violetta a ty?- zapytała brunetka siadając obok dziewczyny i przytulając ją oraz podając jej chusteczkę aby otarła swoje łzy.
-boję się go. jestem Franchesca ale mów mi Fran.
*C*D*N*
Macie cz.1 os o diecesce
jest to wynagrodzenie że tak długo nie dodawałam ostatnio rozdziałów
to jest mój 1. os w życiu
mam nadzieję że wam się spodoba
niedługa następna część
komentujcie PROSZĘ <3
środa, 6 maja 2015
Rozdział 04
*Leon*
Wiedziałem że Violetta jest ładna ale nie że aż tak. W jej oczy mógłbym patrzeć godzinami, jej dłoń mógłbym trzymać przez wieki wieków. Kurwa Verdas chyba się zakochałeś. No ale to nie moja wina że tak piękna drobna osóbka jest taka ładna i w ogóle. rozmyślając tak usłyszałem dzwięk informujacy o nadejściu wiadomości. wziąłem do ręki mojego iphona i odczytałem sms
od: Fede 3=>
Dzisiaj, u mnie o 19 impreza. mam nadzieję że się zjawisz. xD
do: Fede 3=>
tak, będe napewno, ale mam małe pytanko. mogę zabrać ze sobą Violettę i jej przyjaciółki? wiesz przyleciały dzisiaj i jeszcze nikogo nie znaja oprucz mnie. to jak będzie?
od: Fede 3=>
Spoko, bierz je ze sobą. tez mam pytanie. ładne dupy z nich? xD
do: Fede 3=>
Castillo jest moja, jest jeszcze Ludmiła i chyba Francesca.
od: Fede 3=>
Okej, stawcie się u mnie o 19 xD czekam xD
już dalej mu nie odpisywałem tylko postanowiłem iść oznajmić dziewczyna o imprezie.
Podszedłem pod drzwi do ich mieszkania i zadzwoniłem dzwonkiem, po chwili w drzwiach pojawiła się Ludmiła.
-o, dzień dobry panie Verdas.
-dzień dobry, panno Ludmiło. moge wejść? mam do was sprawę.
-okej. proszę wejść do salonu a ja zawołam dziewczyny.
*Violetta*
Ludmiła zawołała nas do salonu na dole. zeszłyśmy tam z Fran a na kanapie siedział Leon z Lu.
-Coś się stało że raczył pan do nas przyjść?-zadałam pytanie.
-na początku może przejdziemy na ty? Leon.- Usmiechnął się xD
-okej, a druga sprawa to...?
-macie dzisiaj czas od 19?
-tak a co?
-to idziecie wszystkie trzy ze mną na impreze do mojego przyjaciela. tylko wiecie, ubierzcie się jakoś sexownie xD nie no żart. wpadnę po was przed 19.
-okej to teraz jakbyś mógł już wyjść? bo musimy się naszykować.
-okej to do zobaczenia o 18:30.
wychodząc szepnął mi jeszcze na ucho tak że tylko ja to słyszałam
-Dla mnie ubierz się najseksowniej jak tylko potrafisz, kotku.
nie rozumiałam dobrze jego wypowiedzi ale nie zrobiło to na mnnie większego wrażenia.
************C.D.N.***********
Jest po dłuższej przerwie.
nie mam weny narazie.
sama się dziwię że jest on dzisiaj.
jest krótki bo nie mam siły na więcej.
okej to więc chyba wszystko więc komentujcie <3
BESOS <3
wtorek, 14 kwietnia 2015
Rozdział 03
rozdział dedykowany anonimkowi Rose <3
PONIEDZIAŁEK
PONIEDZIAŁEK
*Violetta*
Od godziny wraz z Lu i Fran siedzimy w prywatnym samolocie VerdasInc. Nie powiem, w samolocie jest bosko. Czyli ma sporą kase. Za jakieś 2h (od aut. nie wiem ile się leci y BA do LA) powinniśmy być już na miejscu. Zgodziłyśmy się na propozycję Verdasa, więc zamieszkamy w jego domku.
Mam nadzieję że będzie od w dobrym stanie. Lu i F. zasnęły więc mi chyba nie zostało nic innego jak pójść w ich ślady.
...
Obudziła na stewardessa, z informacją że za 15 min powinniśmy lądować. postanowiłyśmy już spakować nasze rzeczy.... Wylądowaliśmy, teraz jesteśmy na lotnisku i czekamy w kafejce na Verdasa, który miał nas zawieźć do tego domku. O! widzę go, właśnie wchodzi do kafejki. Ja go już kilka razy widziałam przez videochat. Dziewczyny nawet na zdjęciach go nie widziały. Napewno stwierdzą że jest przystojny, ponieważ to nawet ja przyznam. Podszedł do nas:
- Witam drogie Panie!-przywitał się z nami z uśmiechem.
-Dzień Dobry Panie Verdas-również się do niego uśmiechnęłam.
-a my się jeszcze nie poznaliśmy-tę wypowiedź skierował do mojej przyjaciółki.-Leon Verdas, Prezes VerdasInc.
-Ludmiła Ferro, projektantka domu mody Chanel-podała mu prawądłoń, którą uścisną.
-Leon Verdas, prezes VerdasInc.-tym razem zwrócił się do F.
-Francesca Resto, właścicielka włoskich restauracji i kawiarni na całym świecie. miło mi-również się z nim przywitała.
-Dziewczyny, tutaj zwrócę sie do pani Ludmiły i pani Francesci, gdzie zamierzacie pracować?-zadał pytanie
-Ja mam w LA 2 restauracje i kawiarnie, w BA zarządzałam tamtejszymi obiektami, teraz postanowiłam zająć się trochę tymi w LA.-odpowiedziała Fran.
-A mogę wiedzieć jak nazywają się pani restauracje i kawiarnie?-zadał kolejne pytanie.
-restauracje nazywają się San Danielle De Frutti a kawiarnie Balla Cafe. A dlaczego pan pyta?- zapytała włoszka.
- San Danielle De Frutti to moja jedna z ulubionych włoskich restaracji.-posłał włoszce przyjazny uśmiech.- A pani, panno Ludmiło, czym pani się będzie zajmować?-tym razem pytanie skierował do Lu.
-Mnie przenieśli z pracą do tutejszego domu mody Chanel.- oznajmiła Lu z uśmmiechem.
-Aha, dobrze rozumiem. A więc drogie panie, możemy już jechać?-zapytał
-tak. możemy.-tym razem odpowiedziałam ja.
jedziemy już samochodem Verdasa AUDI R8 jakieś dobre 30min. w samochodzie panuje napięta atmosfera. tylko co jakiś czas ktoś powie jakieś zdanie.
-A więc drogie panie, oto wasz nowy dom.- powiedział pan Leon i wskazał na nasze miejsce zamieszkania.
Z dziewczynami stałyśmy i nie mogliśmy się nadziwić. mówił że to mam być mały domek a tu jest wielka willa.
...
Obudziła na stewardessa, z informacją że za 15 min powinniśmy lądować. postanowiłyśmy już spakować nasze rzeczy.... Wylądowaliśmy, teraz jesteśmy na lotnisku i czekamy w kafejce na Verdasa, który miał nas zawieźć do tego domku. O! widzę go, właśnie wchodzi do kafejki. Ja go już kilka razy widziałam przez videochat. Dziewczyny nawet na zdjęciach go nie widziały. Napewno stwierdzą że jest przystojny, ponieważ to nawet ja przyznam. Podszedł do nas:
- Witam drogie Panie!-przywitał się z nami z uśmiechem.
-Dzień Dobry Panie Verdas-również się do niego uśmiechnęłam.
-a my się jeszcze nie poznaliśmy-tę wypowiedź skierował do mojej przyjaciółki.-Leon Verdas, Prezes VerdasInc.
-Ludmiła Ferro, projektantka domu mody Chanel-podała mu prawądłoń, którą uścisną.
-Leon Verdas, prezes VerdasInc.-tym razem zwrócił się do F.
-Francesca Resto, właścicielka włoskich restauracji i kawiarni na całym świecie. miło mi-również się z nim przywitała.
-Dziewczyny, tutaj zwrócę sie do pani Ludmiły i pani Francesci, gdzie zamierzacie pracować?-zadał pytanie
-Ja mam w LA 2 restauracje i kawiarnie, w BA zarządzałam tamtejszymi obiektami, teraz postanowiłam zająć się trochę tymi w LA.-odpowiedziała Fran.
-A mogę wiedzieć jak nazywają się pani restauracje i kawiarnie?-zadał kolejne pytanie.
-restauracje nazywają się San Danielle De Frutti a kawiarnie Balla Cafe. A dlaczego pan pyta?- zapytała włoszka.
- San Danielle De Frutti to moja jedna z ulubionych włoskich restaracji.-posłał włoszce przyjazny uśmiech.- A pani, panno Ludmiło, czym pani się będzie zajmować?-tym razem pytanie skierował do Lu.
-Mnie przenieśli z pracą do tutejszego domu mody Chanel.- oznajmiła Lu z uśmmiechem.
-Aha, dobrze rozumiem. A więc drogie panie, możemy już jechać?-zapytał
-tak. możemy.-tym razem odpowiedziałam ja.
jedziemy już samochodem Verdasa AUDI R8 jakieś dobre 30min. w samochodzie panuje napięta atmosfera. tylko co jakiś czas ktoś powie jakieś zdanie.
-A więc drogie panie, oto wasz nowy dom.- powiedział pan Leon i wskazał na nasze miejsce zamieszkania.
Z dziewczynami stałyśmy i nie mogliśmy się nadziwić. mówił że to mam być mały domek a tu jest wielka willa.
- i jak dziewczyny? podoba się?- znów zadał pytanie.
-Pan się jeszcze pyta czy nam się podoba?! Ten dom jest bajeczny!- powiedziała Lu z uśmiechem.
-to cieszę się z tego niezmiernie. A teraz zapraszam do środka.-oznajmił
weszliśmy w głąb domu. pierwsze co rzuciło nam się w oczy to duży salon.
dalej była kuchnia.
a obok jadalnia.
na parterze była jeszcze łazienka.
Teraz Verdas zaprowadził nas na górę.Najpierw pokazał mi moją sypialnię
Była do niej dołączona łazienka i garderoba.
Następnie przeszliśmy do pokoju Lu:
I również pokazał Fran jej sypialnie:
Potem pokazał nam jeszcze pokoje gościnne.
-A teraz mam coś co było wymysłem mojego taty.- oznajmił i zabrał nas na sam dół domu.
to co tam zauważyliśmy zwaliło nas z nóg,
na samy środku był wielki basen:
-a teraz wchodzimy w każde drzwi po koleji.- poinformował nas.
weszliśmy w pierwsze drzwi, a co tam zobaczyliśmy? TO:
był to duży salon gier. Następnie weszliśmy w drugie drzwi. naszym oczom ukazała się sala kinowa:
znów weszliśmy w kolejne drzwi które prowadziły do mini sala do ćwiczeń:
przed ostatnie drzwi prowadziły do sali muzycznej:
a ostatnie na salkę gimnastyczną xD;
************************
Notka xD
ten rozdział troooooszkę dłuższy xD
obiecałam go dzisiaj i dodaję.
chociaż bardzo boli mnie dzisiaj głowa ;/
no ale cóż mi osobiście rozdział się podoba.
nie wiem kiedy następny dodam.
BARDZO WAS PROSZĘ KOMENTUJCIE!!!!
3KOMENTARZE = 4ROZDZIAŁ
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
